Wspominienie bohaterów z Tworek, Zofii Krasuskiej i jej syna
Siedlce
Czw. 12.02.2026 17:05:46
12
lut 2026
lut 2026
13 lutego to szczególna data dla mieszkańców gminy Wiśniew i całego powiatu siedleckiego. To właśnie tego dnia mija 83. rocznica zamordowania Zofii Krasuskiej i kilkuletniego syna Bogusia. Ich historię, w ramach programu „Zawołani po imieniu”, przypomina Instytut Pileckiego.
Zofia i Leon Krasuscy prowadzili zwyczajne gospodarstwo pod lasem w Tworkach. W 1942 roku pomogli Żydom szukającym ratunku przed śmiercią. Krasuscy nie odmówili - Leon przygotował dla nich kryjówkę w ziemiance, gdzie schronienie znalazło sześciu lub siedmiu mężczyzn.– Wiadomo było, że jak Niemcy znajdą u kogoś Żydów, to ich mordowali oraz tych, co ich ukrywali. Dlatego stryjek nikomu nie powiedział o tym, że ukrywał Żydów. Lepiej było to ukrywać w tajemnicy, bo nie wiadomo, komu można było ufać – mówił w 2011 roku Wacław Krasuski, bratanek Leona Krasuskiego.
Przez wiele miesięcy nikt z sąsiadów nie wiedział o tej tajemnicy. Nie wiedziała nawet najbliższa rodzina. Jedynym dowodem, że w gospodarstwie coś się zmieniło, były małe figurki zwierząt lepione przez Zofię z ciasta chlebowego, które mały Boguś nosił ze sobą. Wypieki takie z zaczynu chlebowego, związane z Nowym Rokiem i świętem Trzech Króli, dawano dzieciom jako zabawki-przysmaki.
– Nikt nie wiedział o tym, że stryj ukrywa Żydów. Boguś przychodził co dzień i zaskoczeniem dla wszystkich było to, że miał takie kózki lepione z ciasta chlebowego. Siostra mówiła: Co ten Leon robi? Co dzień chleb pieką? Z tego ciasta piekł na fajerkach kózki. Wtedy nie było wyboru co do jedzenia. Była wojna – powiedział w wywiadzie Wacław Krasuski.
Przypadek
Tragedia przyszła 13 lutego 1943 roku wraz z niemieckimi żandarmami z Łukowa. Niemcy, podczas brutalnej rewizji, zauważyli buty pozostawione przy wejściu do piwnicy. To one zdradziły obecność ukrywanych. Leon Krasuski, bity i torturowany, wykorzystał chwilę nieuwagi oprawców i zdołał uciec do lasu.
– Buty sprawiły, że Niemcy zainteresowali się piwnicą. Jak je zobaczyli, kazali właścicielowi otworzyć. A te buty ich zdradziły. Żydów z piwnicy wyciągał przechodzący mężczyzna, którego zawołali Niemcy. Kazali mu wejść do piwnicy i wyciągać Żydów. Bronili się przed wyjściem z piwnicy. I jak on tam wszedł i wyprowadzał ich, stryjek wykorzystał tę chwilę i wpadł do stodoły, a od niej było blisko do lasu. Stodoła była z desek robiona i próchniasta i łatwo było deskę wyłamać, aby uciec do lasu. Oni to spostrzegli i zaczęli za nim strzelać. Nie udało się Niemcom złapać stryjka, ale niestety w domu była żona i dziecko ¬– wyjaśniał Wacław Krasuski.
Gdy żandarmi wymierzyli broń, matka próbowała zasłonić syna własnym ciałem. Niemcy zastrzelili oboje na oczach mieszkańców wsi. Razem z nimi zginęli wszyscy ukrywani Żydzi.
Pamięć, która łączy pokolenia
Przez lata o tej historii wiedzieli głównie bliscy i mieszkańcy gminy Wiśniew. Od 2020 roku, dzięki kamieniowi z pamiątkową tablicą odsłoniętemu przy świetlicy w Tworkach, Zofia i Boguś są oficjalnie „Zawołani po imieniu”. – Jesteśmy dumni z tego, co zrobił stryj ze swoją rodziną – wspominał po latach bratanek Leona, Wacław Krasuski.
Zofia i Boguś Krasuscy, zamordowani za pomoc okazaną Żydom w czasie okupacji niemieckiej, zostali uhonorowani przez Instytut Pileckiego w Tworkach k. Siedlec 19 czerwca 2020 roku. Był to jedenasty kamień z pamiątkową tablicą, odsłonięty w ramach programu „Zawołani po imieniu” rozpoczętego w marcu 2019 roku.

Jan Sochaczewski, główny specjalista ds. komunikacji, Instytut Solidarności i Męstwa im. Witolda Pileckiego



0 komentarze