700 fajek i jedna historia /AUDIO/
Region
Sob. 18.04.2026 09:55:58
18
kwi 2026
kwi 2026
Zaczęło się od podkradzionej ojcu fajki i młodzieńczej fascynacji spokojem unoszącym się w dymie. Dziś Jan Maszkiewicz, lekarz weterynarii i pasjonat z Garwolina, ma kolekcję liczącą setki egzemplarzy z całego świata. Jego opowieść to nie tylko historia niezwykłego hobby, ale też refleksja o rytuale, rozmowie i stylu życia.
W świecie, który pędzi coraz szybciej, on wybrał coś zupełnie odwrotnego – powolność. Jan Maszkiewicz od ponad pół wieku pielęgnuje pasję, która dla wielu jest już tylko reliktem przeszłości. Wszystko zaczęło się niewinnie: jako nastolatek obserwował ojca palącego fajkę. W tym obrazie było coś więcej niż tylko dym – był spokój, skupienie i pewna elegancja codzienności.
Nie czekając długo, młody Jan postanowił zdobyć własną fajkę. Najprościej było sięgnąć po tę należącą do ojca. Ten, zamiast się gniewać, po czasie podarował ją synowi na stałe. Tak rozpoczęła się przygoda, która trwa do dziś.

Dziś kolekcja Jana Maszkiewicza liczy około 700 fajek. Każda ma swoją historię – przywieziona z podróży, otrzymana od znajomych, znaleziona gdzieś na drugim końcu świata. W Maroku potrafił spędzić kilka godzin, jeżdżąc taksówką w poszukiwaniu odpowiedniego sklepu. Inne egzemplarze trafiły do niego z Pakistanu czy różnych zakątków Europy. W jego zbiorach są fajki niemal każdego rodzaju: klasyczne drewniane z wrzośca, delikatne gliniane, ceramiczne, metalowe, a także te wykonane z pianki morskiej, cenione za doskonałe oddawanie smaku. Są nawet bardziej egzotyczne modele – z dyni, tykwy czy kolb kukurydzy. Każda z nich wymaga innego podejścia i wiedzy.

Bo – jak podkreśla kolekcjoner – fajka to nie papieros. Nie pali się jej w pośpiechu ani z przyzwyczajenia. To rytuał. Odpowiednio przygotowany tytoń, właściwe nabicie, spokojne tempo – wszystko ma znaczenie. Sama fajka również potrzebuje odpoczynku, dlatego doświadczeni palacze posiadają ich kilka lub kilkanaście w codziennym użyciu.
Choć historia fajki sięga starożytności – wspominał o niej już Herodot – jej znaczenie przez wieki wykraczało poza sam akt palenia. W kulturach rdzennych Amerykanów była symbolem pokoju i ważnych decyzji. Dziś, jak zauważa Maszkiewicz, wciąż potrafi łączyć ludzi.

Sam wielokrotnie tego doświadczył. Jedno ze spotkań na plaży przerodziło się w znajomość z niemieckim turystą – zaczęło się od spojrzenia na fajkę, a skończyło wspólnym paleniem i wymianą tytoniu. Takie sytuacje pokazują, że czasem wystarczy drobny szczegół, by przełamać dystans.
Fajka, choć dla niektórych anachroniczna, w oczach pasjonata pozostaje symbolem spokoju i rozmowy. – Nie namawiam nikogo do palenia – zaznacza – ale jeśli już, to warto robić to świadomie. Bo w jego świecie fajka to coś więcej niż przedmiot. To pretekst, by się zatrzymać.
Więcej w rozmowie Waldemara Jaronia z Janem Maszkiewiczem – znanym mieszkańcem Garwolina i pasjonatem fajek
![]() |




6 komentarze
Pozdrowienia Janku.
Panie Janie szacun i pozdrowionka
Super audycja. Panie Janie gratulacje i dużo zdrowia życzę.
Szacun i pozdrowionka dobry Człowieku.
Kurde, Janek jesteś the best
Jan to kawał historii Garwolina. Przewodniczący pierwszej rady miasta, prezes GKS WILGA Garwolin, społecznik, a przede wszystkim człowiek - dusza. Faja nareszcie ktoś cię docenił. Trzym się chłopie.