Fundamenty są, ale brakuje konkretów w ataku
Siedlce
Pon. 05.01.2026 16:27:26
05
sty 2026
sty 2026
Piłkarze Pogoni Siedlce zakończyli rundę sezonu 2025/2026 w zdecydowanie lepszych nastrojach, niż można było przypuszczać kilka miesięcy wcześniej. Po dramatycznym sezonie 2024/2025, w którym siedlczanie do ostatniej kolejki walczyli o ligowy byt, przed startem nowych rozgrywek oczekiwania były bardzo ostrożne. O wysokich ambicjach nikt głośno nie mówił — celem była stabilizacja i spokojniejsze utrzymanie.
Rzeczywistość okazała się dla Pogoni znacznie łaskawsza. Zespół trenera Adama Noconia zaprezentował się jako drużyna dobrze zorganizowana, konsekwentna i trudna do pokonania. Przez większą część rundy siedlczanie utrzymywali się w środku tabeli, regularnie punktując i rzadko przegrywając wysoko. Fundamentem tej postawy była solidna gra defensywna, co dobrze oddają statystyki — najczęściej padającymi wynikami były 1:1 oraz 0:0, a aż w siedmiu spotkaniach mecze kończyły się maksymalnie dwoma golami.Pogoń imponowała dyscypliną i konsekwencją, szczególnie w meczach z zespołami o większym potencjale kadrowym. Remisy z ligowymi faworytami oraz minimalne porażki potwierdziły, że siedlecki zespół zrobił wyraźny krok naprzód pod względem organizacji gry. Charakterystyczne było to, że nawet w przegranych spotkaniach Pogoń długo utrzymywała kontakt z rywalem, a o końcowym rezultacie decydowały pojedyncze błędy, często po stałych fragmentach gry.
Indywidualnie na wyróżnienie zasłużyło kilku zawodników. Paradoksem tej rundy jest fakt, że najlepszym strzelcem zespołu został... obrońca Marcin Flis. To z jednej strony świadczy o jego dużej wartości przy stałych fragmentach gry, z drugiej jednak jasno pokazuje problemy Pogoni z ofensywną skutecznością. Akcje ofensywne często napędzał dynamiczny Maciej Famulak, a za kreowanie gry i utrzymanie odpowiedniego tempa w środku pola odpowiadał Damian Szyprutowski, będący jednym z najbardziej stabilnych punktów zespołu. Między słupkami bardzo pewnie prezentował się Jakub Lemanowicz, który niejednokrotnie ratował drużynę w kluczowych momentach.
Problemem, który przewijał się przez całą rundę, była jednak skuteczność w ataku. Pogoń oddawała średnio ponad 10 strzałów na mecz, z czego tylko nieco ponad trzy były celne. Przy posiadaniu piłki na poziomie 42 procent i umiarkowanej liczbie sytuacji bramkowych brakowało przede wszystkim jakości w finalizacji. Kilka spotkań, w których siedlczanie byli zespołem co najmniej równorzędnym, zakończyło się stratą punktów właśnie przez niewykorzystane okazje. Trener Adam Nocoń wielokrotnie podkreślał, że przy lepszej efektywności ofensywnej dorobek punktowy mógłby być wyraźnie wyższy.
Dobrym symbolem rundy były mecze, w których Pogoń długo utrzymywała bezbramkowy remis lub jednobramkowe prowadzenie, ale nie potrafiła „zamknąć" spotkania drugim trafieniem. Brak tego ostatniego kroku sprawił, że zamiast realnej walki o górną część tabeli, siedlczanie zakończyli rundę w jej środku.
Na plus należy zapisać także stabilizację kadrową i wyraźny postęp w grze zespołowej. Pogoń przestała być drużyną reagującą chaotycznie na boiskowe wydarzenia, a stała się zespołem realizującym konkretny plan meczowy — co szczególnie było widoczne w meczach wyjazdowych.
Rundę Pogoń zakończyła z dorobkiem 22 punktów, co przed sezonem zostałoby w Siedlcach wzięte „w ciemno". Z perspektywy rozegranych spotkań pozostaje jednak lekki niedosyt, bo kilka punktów było realnie w zasięgu zespołu. To jednak niedosyt, który można uznać za pozytywny sygnał. Defensywne fundamenty już są — jeśli zimą uda się poprawić skuteczność w ofensywie i wzmocnić rywalizację w ataku, runda wiosenna może być dla Pogoni jeszcze lepsza.
informacja: Adrian Artych



0 komentarze