Dożynki gminne w Wołyńcach /WIDEO/
Siedlce
Niedz. 30.08.2026 22:44:06
30
sie 2026
sie 2026
W oczach mieszkańców Siedlec otaczająca je gmina często uchodzi za jego „sypialnię”, miejsce rekreacji i siedzibę licznych firm usługowych. Ale rolnictwo to cały czas ważna część jej gospodarki. Można się było o tym przekonać na niedzielnych (30 sierpnia) dożynkach, które w tym roku zorganizowano w Wołyńcach.
To nie „cepeliowska” dekoracja, tylko żywa tradycja. Dla wiozących chleb starostów dożynek była bryczka, dla śpiewającego okolicznościowe utwory chóru – wymalowana przyczepa za ozdobionym ziołami i kwiatami ciągnikiem. Były okazałe wieńce i ludowe stroje, przekazanie chleba wójtowi i dzielenie go między wszystkich zebranych. A na licznych stoiskach efektowne rękodzieło, znakomite jedzenie i sporo usług kierowanych właśnie do rolników. To pokazuje, że mimo bliskości sporego miasta produkcja żywności to nadal ważna gałąź lokalnej gospodarki.– Sąsiedzi śmieją się z nas, że jesteśmy gminą „kurczakową”, ale obok kurników mamy też pieczarkarnie, wciąż sporo bydła mlecznego oraz uprawy zbóż i kukurydzy. Jeśli chodzi o zbiory, to przez pogodę ten rok nie był rekordowy, ale w miarę udany – mówi zastępca wójta gminy Siedlce, Sławomir Jagiełło.
Na zbiory nie narzekał starosta dożynek, Edward Paszyński, który uprawia rzepak, pszenicę, kukurydzę i słoneczniki: – Trzeba tę pracę kochać, wtedy się wie, kiedy i ile nawozić, jak stosować środki ochrony. Rolników nie ma już u nas tak dużo jak kiedyś, ale gospodarstwa są większe i wciąż jest to liczący się sektor.
Koła gospodyń wiejskich kusiły wyborną kuchnią, a zainteresowanych wprowadzały w tajniki konstruowania dożynkowych wieńców i innych ozdób: – Najpierw projekt musi się zrodzić w głowie. Potem zbieramy kłosy, zioła i kwiaty. Następnie je suszymy w odpowiednim czasie i warunkach, żeby miały kolor złoty lub złoto-zielony. Później w 6-7 osób robimy z tego bukieciki, a z nich takie cuda, jak widać – opisywały Danuta Chomka i Elżbieta Niedziółka. Te „cuda” to nie tylko stojące pod sceną duże wieńce, ale i noszone przez gospodynie na głowach ziołowo-kwiatowe czepce (ich zdjęcie znajdą Państwo w załączonej galerii).
Szykowanie ozdób zaczyna się kilka tygodni przed dożynkami. Gotowanie, pieczenie i smażenie potraw trwa krócej, bo kilka dni, a jest to zajęcie tyleż pracochłonne, co satysfakcjonujące: – Mamy pierożki z mięsem na ciepło i zimno, jest blacharz, kiełbasa, chleb ze smalcem, lemoniadę i podpiwek oraz gwóźdź naszego programu: autorskie zapiekanki. Praca trwa kilka dni, ale świetlicę, w której to wszystko robimy, rezerwujemy z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem. Pomagają nam nasi panowie, mężowie, członkowie koła – opisuje Magdalena Sobiczewska z KGW w Błogoszczy.
Zobacz Galerię
62 Zdjęć
Zobacz Galerię
28 Zdjęć
fot. Adam Białczak, Katarzyna Chacińska, Hanna Olszewska


0 komentarze