Kultura

Zanim powstały muzea

Siedlce Pt. 12.06.2026 13:40:21
12
cze 2026

Od pamiątek z podróży, poprzez pokazywane rodzinie i znajomym gabinety osobliwości, do wielkich zbiorów, z których wyrastały dostępne dla szerokiej publiczności muzea. Odbywająca się w Siedlcach XII Sesja Naukowa o Ziemiaństwie poświęcona jest kolekcjonerskiej pasji tej grupy społecznej. Pasji, z owoców której korzystamy do dziś.

Sesje naukowe o ziemiaństwie Muzeum Regionalne w Siedlcach organizuje co dwa lata od 2004 roku. Przyjeżdżają historycy, muzealnicy, kolekcjonerzy, konserwatorzy, potomkowie polskich ziemian oraz ludzie którzy „weszli w ich buty”, kupując i odnawiając ocalałe po PRL-u dwory. Ziemiaństwo jako warstwa społeczna była od początku na celowniku komunistycznych władz. Majątki skonfiskowano, ziemie rozparcelowano, a gromadzone latami kolekcje zostały zniszczone lub rozkradzione, w najlepszym przypadku znacjonalizowane i umieszczone w państwowych muzeach. I to właśnie losy tych zbiorów są tematem wiodącym tegorocznej konferencji.

– Te prywatne kolekcje dały początek muzealnictwu. Zaczynały się często od zdobyczy wojennych, do których potem dokupowano rzeczy związane z zainteresowaniami właściciela majątku. Te zbiory budowano przez pokolenia, dlatego tragedią było wysiedlenie ziemian z ich majątków po 1944 roku. Mnóstwo cennych dokumentów, książek i dzieł sztuki zostało zniszczonych i rozproszonych. Potomkowie tych ludzi albo nowi właściciele majątków odnajdują czasem na rynku antykwarycznym pojedyncze przedmioty, ale większość kolekcji jest teraz budowana od początku – mówi dyrektor Muzeum Regionalnego, Sławomir Kordaczuk.



– Trzeba do tego wielkiej determinacji i konsekwencji – mówi Waldemar Gujski, właściciel dworu w Gałkach i prywatnego Muzeum Sarmatyzmu. – Trzeba mieć kontakty, umieć wzbudzać zaufanie. Dwór w Gałkach jest już dość znany, więc kiedy pokazuje się coś ciekawego na rynku aukcyjnym albo wśród kolekcjonerów, ludzie dają mi znać i dzięki temu kolekcja rośnie. Mam już 17 pasów kontuszowych, medal wybity z okazji Konstytucji 3 Maja, gwiazdę Orderu Orła Białego nr 1, więc daje się jeszcze takie perełki zdobywać. Prywatni kolekcjonerzy są tu skuteczniejsi niż państwo.

Marcin Schirmer z Polskiego Towarzystwa Ziemiańskiego dodaje, że sporo elementów rozproszonych w czasie wojny i po wojnie kolekcji wypływa na internetowych aukcjach. Są ludzie, którzy takie rzeczy śledzą, ale oficjalna rewindykacja bywa kłopotliwa lub wręcz niemożliwa: – Większość przedmiotów z rynku antykwarycznego nie ma udokumentowanej proweniencji. Trudno je przypisać do konkretnego miejsca lub rodziny. Jeśli są sygnowane (np. herbem), to można je zidentyfikować, ale przeważnie trudno jest udowodnić, że te rzeczy zostały skradzione. Jeśli nawet są takie dowody, to procedury są długotrwałe i kosztowne i często łatwiej i taniej jest po prostu taki przedmiot odkupić.



Nasz reporter jest do państwa dyspozycji:
Adam Białczak
+48.500187558

0 komentarze

Podpisz komentarz. Wymagane od 5 do 100 znaków.
Wprowadź treść komentarza. Wymagane conajmniej 10 znaków.